piątek, 14 grudnia 2012

Cos sie konczy, cos sie zaczyna.



Cos się kończy, ..
Czekam na maila ‘z góry’ na temat nowego grafiku dla managementów statkowych. Najprawdopodobniej ja zostaje na statku Elation, a Allick (mój trener, tez asystent bar menager) już przygotowuje się do wyjazdu, no ale nikt tego do końca nie wie.
Wyjeżdża Łukasz.
Z żalu na drugi dzień dostaję anginy i 2 dni siedzę i dogorywam  w kajucie. (albo może dlatego, ze miałam stres w związku z nowymi obowiązkami, siedziałam na wietrze, w klimatyzacji, piłam zimne napoje itp. itd.)

Cos się zaczyna.
Dostaję wiadomość o planowanym przeniesieniu mnie 15 grudnia na inny, większy statek – Conquest. Conquest ma to do siebie, ze ma rejsy 7 dniowe (m.in. Jamajka, Kajmany, Cozumel, New Orleans),dużo  więcej załogi i dużo więcej gości.Do tego w tzw.nowej kategorii 2.0 co oznacza zupelnie inne, branzowe bary, inne menu, regulacje i standardy. Czyli moj trening sie nie konczy, bedzie trwal pelna para..
Na te informacje reaguje jeszcze głębszym wbiciem się w wygodny biurowy fotel i odpowiedzią, ze ‘nigdzie się nie wybieram’.
Niestety, wybieram się i to już jutro, o 6:30am zbiorka i wyjazd do hotelu w Nowym Orleanie.
Przydział na nowy statek- pojutrze 16grudnia 2012, około południa.
Hej Przygodo, part 163521.

2 komentarze:

  1. Zmartwiłam się.:(
    Agat,będzie,co ma być,stres nie pomoże...ani w zdrowieniu,ani w niczym!!!!

    Jestem z Tobą.
    Mama.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero teraz trafiłem na Twój blog. Dzięki Twojej Mamie, oczywiście, haha. Agata jesteś jedną z młodszych weteranek ;) Twoje wnuki(czki) będą słuchały Twoich opowieści z zapartym tchem :) Pozdrowionka od starego seafarer'a :*

    OdpowiedzUsuń