Zgadzają się na nowy termin- na 14 października do Miami, przysyłają jakieś
dokumenty do podpisania i 30 medycznych badań do zrobienia cuando antes (że jak najszybciej).
Jest nawet list zatrudniający ze złotą pieczęcią. Myślę sobie 'no nie, złota pieczęć to już poważna sprawa’.
Wszystko tak się układa, że dziś
jest wtorek 9tego października i mam już dowód na to, że jestem raczej zdrowa
(nawet nie wiedziałam, że tyle rzeczy mogłoby być nie tak w jednym
ludzkim ciele), mam wizę w kategorii ‘seaman’ i bilet do Miami na 14.10.2012.
Pozostaje się pakować, czytam więc co potrzeba. Kabiny są
2osobowe z łazienką, są w nich proste meble, telefon, tv i suszarka, wszystko inne
trzeba wziąć. W liście od Astrala widnieje nawet instrukcja ‘proszę zabrać
białe majtki’. Roger that! Do tego ciepłą bluzę, bo przecież temperatura 'może spaść nawet do +12'C'! Brzmi groźnie, szczególnie dla Polaka, w zimie.
Trochę się stresuję i chętnie zakopałabym się w mojej warszawskiej śródmiejskiej gawrze. Na zewnątrz wieje i czeka zło a w domu jedyne co czeka to czekolada. Na razie jest 1:0 dla czekolady, zobaczymy jak do niedzieli.
5
Agataj
PS. Jeśli ktoś chciałby się
dowiedzieć ile w sumie kosztuje taki wyjazd lub ma inne pytania, sea mi
invitado.
Ale heca! Białe majty się przydały? Rany, rany tak bardzo się podnieciłam jak napisałaś o złotej pieczęci, jak grubą rybę Cię potraktowano! Agata, jak trzeba Ci podesłać jakieś polskie frykasy to krzycz!
OdpowiedzUsuńale to był straaaach :)))
OdpowiedzUsuń